|
|
<
|
Styczeń 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
|
|
|
|
1
|
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
29
|
|
30
|
31
|
|
|
|
|
|
Zakładki:
Blogi-nałogi...
każdy inny...najlepsi ludzie
Podglądanie świata
|
czwartek, 26 stycznia 2012
a w poznaniu niepoznaniu
 nie wiadomo oco chodzi, czyli na pewno o pieniądze.. komuś zależy, by nie międlić wiecznie o kryzysie, naturalna chęć buntu młodych przekierowana została na realne protesty w mocno wirtualnych sprawach... ...z drugiej strony: wirtualnych...ale przecież żyjemy w tym matriksie i cały czas z niego korzystamy.... :? :// średnio śmieszne, gorzko śmieszne.
piątek, 11 listopada 2011
a w sobotę
idę się jeszcze uczyć brzmi chyba optymistycznie???  jednak słabo mi idzie z tym blogopisaniem nie zawsze nastrój jest.. nie zawsze oczy niezmęczone.. nie zawsze pisać szerzej można..  zawsze natomiast myśli rozkołatane, jak te korale na jezdni rozsypane  kto pamięta niech się dowie, że HCV nadal u małża siedzi, a jak siedzi to i inne dolegliwości generuje.... deprecha ma różne, różniste oblicza to może zdjęcie z jesiennego włóczykija pomogą ?
czwartek, 06 października 2011
czwartek
rozdaje karty...
czwartek, 29 września 2011
wczoraj
latały po popołudniowym niebie... huk ryk a może i dwa huki ryki ..dwa z lewej z ukosa.. i nagle nie wiadomo skąd lecitrzeci z prawej.. dobił do paczki i nie były to gołębie... tylko efy szesnate i nie mam zdjęć na poparcie słów moich... bo musiałyby to być mocno szpiegowskie zdjęcia:))
poniedziałek, 26 września 2011
dziś rano
w okolicy szóstej godziny, gdy latarnie jeszcze oświetlają, a dzień już zabiera nocy przewagę... na etapie dojazdu-przejazdu do celu, widziałam księżyc... ostatnią jego srebrną nitkę na szaroróżowofioletowym niebie...wszystko tak pięknie kiczowate, aż strach... nie mogłam niestety sfotografować. miejski rydwan unosił mnie....do codzienności zdarzeń (hmm..od kogoś to zapożyczyłam..tylko od kogo?)  tu jeszcze chwilę po pełni, w urody pełni i pięknych okolicznościach przyrody pozamiejskiej.. zdjęcie słabe, bo tylko tylko telefonem komórkowym chwycone. a ta gwiazda upadła pod drzewem..to ja :D))
sobota, 24 września 2011
KASZTANY JESIENI
dziś na spacerze CM ... i dwoma psami naszymi (w gwarze poznańskiej: kejtrami) jeden rudy jak wiewióra, drugi podpalany z lekka - oba rasy kundel środkowo europejski zadzieramy głowy mocno w górę... światło wokół przedwieczorne ... kolory jesieni niesamowite w nim... a tu kasztany kwitną obok liści zbrązowiałych. łapię dopiero pierwsze oddechy od początku nowegoszkolnego.. kto belfrem nie był nie zrozumie :P
czwartek, 07 lipca 2011
jeszcze dwa dni i koniec kursanctwa..
ale, ale jeszcze jesienią i zimą się oświecę...:)
Siedzę w domu sama, bo małż z CM na działce.. (jaka tam ona CóraMała- 18 skończone, no chyba, że rozmiarówka odzieżowa 34) trochę żal, a trochęwcale, że niedziałka.... fajnie się +po internecie samopas poobijać, nikt człowieka (bo jestem nim czasami) z kompa nie zrzuca... myśl światłą z SD na temat ruskich demotów wymienię... a SD, to jaki on tam SynDuży... Stary raczej no duży, ale już przeważnie stary -baczek posiwiał z lekka :))
o pozostałych latoroślach później.
niedziela, 03 lipca 2011
wakacje?
zaczęłam wakacjować..ale.. jeszcze do pracy przez pierwsze dwa dni.. a potem dowiedziałam się, że przecież jestem wpisana na szkolenie/kurs tam od wczoraja powinnam TAM być... i tak dwa tyg. :((
no poszłam z nochalem zwieszonym na kwintę... ale to nie te dawniejsze kursy, gdzie zapodawacz tematu ględzi swoje, a reszta udaje, że słucha, pod ławką piłując paznokcie/rozwiązując krzyżóweczki...
teraz kursy prowadzą fachury obczajone w temacie, mało tego jeszcze lubią to co robią...:)) a jeśli pracodawca widzi sens w szkoleniu tak wiekowego (no półwiekowego) pracownika.. to nawet przechodzi w przyjemność...
się kształcę, się dowiaduję, się uaktualniam, poglądy rewiduję, bądź utwierdzam w starych....
czego i Wszystkim, i sobie w szczególności życzę.
czwartek, 09 czerwca 2011
poranna myśl...poranne odkrycie...
słyszę w tramwaju jak małe dziewczynki jadące z mamą, w drodze do szkoły/przedszkola liczą kolejno od jeden do....sto i więcej... starszej idzie gładko, młodsza lekko zacina się, ale ambitnie pokonuje kolejne progi dziesiątek... po czterdziestu słyszę, że liczy coraz wolniej, jakieś myśli zaprzątają małą główkę... ...... to małe dziecko właśnie przekonało się, że może tak liczyć bez końca, bo zawsze jest jakaś następna liczba.... mała stanęła na progu nieskończoności... Byłam bardzo ciekawa jakie myśli w jej głowie krążą, czy to życiowe (przecież) odkrycie martwi ją czy cieszy...? Nie miałam czasu przyjrzeć się dziecku... ruszyłam w swoją nieskończoność.
środa, 08 czerwca 2011
jak Łazarz
Pasek od sandała "wziął" i się zerwał, a to było rano... przez całe miasto zapierniczałam udając, że nic właściwie nie stało się, a dzień był naprawdę upalny i wyjściowy. Potem jeszcze nie wiadomo kiedy pasek od torebki sobie poluzował i puścił się na całego.... I wracałam jako ten Łazarz... niby wszystko ok, a tak naprawdę nic nie jest ok.
Jest po deszczu, a wcale nie chłodniej.
wtorek, 07 czerwca 2011
JESTEM NIECIEKAWA
piosenka " Jestem nieciekawy."... nie wiem, może ma taki tytuł, a może jakiś inny.. bardziej nieciekawy .. wciągnęła mnie na takie obszary myślenia....
ja też nie jestem ciekawa.... nie piję zbyt wiele, jestem nieciekawa.. nie biję dzieci, nie mam doktoratu, jestem nieciekawa.. mam zwykłe poglądy, nie doświadczyłam cudu,
skreśliłam uczucie...od-czucie, prze-czucie, a może zwykłe u-czucie...
jestem nieciekawa lubię pracować,
jestem nieciekawa mam w d.... modę
jestem nieciekawa ..co o mnie myślą inni zwłaszcza,gdy myślą coś innego... niż się spodziewam
inni innego innych
piątek, 20 maja 2011
JAKI TAM
JAKI TAM KONIEC ŚWIATA... ja koniec świata mam codziennie. Burzy się niebo i oburza. a my jako te mrówki jaki mamy na to wpływ..?
CD czyli córka młodsza skończyła 18... Wygląda na 15,i życzę jej żeby całe życie tego właśnie trzymała się. Jedynie rozumek i życiowe doświadczenie niech się harmonijnie rozwija. A cellulit-groza naszych czasów to już nie.
Łomatko, czy ktoś kiedyś przejmował się jakimś tam cellu...
Wszyscy plajtują ,wszyscy w kryzysie, tylko przemysł kosmetyczny w rozkwicie. Skutecznie nawet w myślące głowy wsączono te głupoty, ciałko się marszczy nawet niemowlakowi....
dokończę myśleć jutro....
poniedziałek, 16 maja 2011
noc muzeów ...wiadomo, że Poznań
eee... czasem myślę
tak naprawdę zdarza mi się...
i raz po raz zastanawiam się, dlaczego jeszcze chce mi się pracować.. dlaczemu nie idę na emeryturę. (słowo dlaczemu jest moim własnym osobistym wynalazkiem) może zatrzymałam się w rozwoju? tak zawiesiłam się w nieprzemijającej czasoprzestrzeni. spoko...j..nie..
oj ta zawieszka trwa i pracy przybywa proporcjonalnie do wieku...:(( ale co tam :))
czwartek, 24 marca 2011
z rekolekcyj...
...dla młodzieży: -kiedy cię krzywdzą, nadstaw drugi policzek.. jak rodzice "czepiają się" wytrzymaj..przejdzie im..
nie wytrzymałam.Nie mogłam tego dalej słuchać.
Doprawdy, mówię dzieciakom zupełnie coś innego: Kiedy czujesz się krzywdzony - zrób coś z tym, nie pozwól NA KRZYWDĘ w żadnym wypadku..
a rodzice "się czepiają" - taka ich, rodziców, uroda... Czepiać się, Wychowywać, Napominać, Temperować.
A Księdzu i Księdzowi życzę, by Dobry BóG mu w dzieciach własnych wynagrodził... i rozumu choć trochę dał.
środa, 16 marca 2011
jakoś trzeba zacząć...
...powracać. I to nie z wielkim hukiem, jak sobie kiedyś zaplanowałam, ale tak po cichu, ukradkiem...
może codziennie z jakąś nową myślą... bo przecież żyję, mam się mimo wszystko dobrze .i. co dzień jestem młodsza, bogatsza i piękniejsza... czego też wszystkim czytającym te słowa życzę!!! tylko coś schuść nie mogę, to znaczy schudłam, ale tylko trochę:))))
piątek, 04 lutego 2011
cały czas
od dawnego czasu żyję poza...poza internetem.. czyli tak właściwie mnie nie ma.....
niedziela, 10 października 2010
maraton
właściwie nie chciałam o tym pisać... ale jaki wspaniały pomnik ma Frankiewicz...
w odróżnieniu od niejednego wawelczyka
sobota, 12 czerwca 2010
między meczami...
jak między kroplami deszczu. Zostałam właśnie wygoniona sprzed TV , bo ja meczy ostatnio jakoś nie za bardzo... zaraz myślę o czymś innym i kompletnie nie na temat. Syn starszy napawa się grą zawodników, a ja nareszcie mam powód, żeby w blog zajrzeć :)) Nie pisałam długo bo nastrojom uległam. co? a małżu pisać...nadal dziegciowo między nami... nielojalność..to nie ja, ale... choróbsko jego nadal się panoszy ... i nie wiem, czy to choroba, czy andropauza...? kurde, a ile u przeciętnego typa trwa andropauza... rok, dwa, bo pięć, to przesada...!!! a byłam niedawno w kórnickm arboretum... chętnie tam pod jakimś drzewkiem zamieszkałabym. ach te dzieci..po wielkich targach tyle pozwoliły odkryć:    a jeśli chodzi o mnie, to cenzura była z mojej strony jeszcze surowsza i przyjmijmy, że zagubiłam się w poszukiwaniu gruszek na wierzbie....:)))
środa, 09 czerwca 2010
srak naptakał
Końcówka roku w szkole to gonienie w piętkę, trzepanie paprochów z całego roku szkolnego, dreptanie w piachu po kolana, wysłuchiwanie spraw dramatycznych wielu.... i radosne wieści, że ktoś poprawił jedynkę, ktoś wyszedł na dopa a w sprawie kogoś do SĄDU WYSOKIEGO: ... wobec postępującej demoralizacji i całkowitej niewydolności wychowawczej rodziców... wnosimy o podjęcie stosownych środków....
znikła gdzieś radość wiosenna, utopiona w powodziach, zamknięta w wałach,roztopiona w stanie gorączkowym upałów...
czwartek, 25 lutego 2010
siedzę sobie
wieczorem na ostatniej półce za starymi książkami... już niemodnymi niestety... gdzieś między polską piastów, a broniewszczyzną.... deprecha jak w życiorysie krecha.. małż się pieni jak mydło dziegciowe...
oj tam ...
niedziela, 08 listopada 2009
same hasła
im starsza jestem tym mniej mam czasu na wszystko.. wrzucam więc same hassła z zycia Szkolenie...nawet na starość surowa nauka w miejscu pracy, tak jak glupota i zabieganie a także uczciwość .... (bo jestem i chcę być) kosztują nawet spore prywatne pieniadze :(((((
:))))) Syn Duży, starszy czyli,wyleciał w piatek w kierunku południowym, ale z wawy, i kontakt się urwał, ale dziś w ukochanym internecie widzę jego wyniki z Maratonu do Aten 3:58 !!:))!! wynik jak wynik, ale znak,że przygoda udała się... koniec haseł do roboty nowy tydzień za progiem.
sobota, 24 października 2009
kibicka
Jestem kibicką Syna Dużego, a ten maratony uprawia/biega poznański ostatnio a jakże... nawet śmieszną sytuację miałam na niedawno minionym maratonie... koniecznie chciałam zrobić synowi zdjęcie z trochę wyższego podestu, bo w tłumie startujących coraz mniej był widoczny, a ja wzrostu prawie kaczego...więc usiłuję wskrobać się ze swoją szanowną nadwagą na ten podest i... nie mogę...nie mogę... nagle dłoń pomocna z podestu się wysuwa, wciąga mnie na górę... patrzę do kogo ta ta dłoń należy, a to był NR 1 tego biegu....:)) rezonu nie straciłam, zdjęć synowi narobiłam, o kibicowaniu NR 1 zapewniłam.... Start wykonany przez wdowę po NR 2 z samiutkiego bliska obejrzałam, wzruszyłam się niemiłosiernie no i pozostałe trzy/cztery godziny spędziłam wraz z Córunią Młodszą i małżem (ten półmaratony biega, bo stan zdrowia wiadomy) na aktywnym kibicowaniu: wrzaskach i klaskach w kierunku maratończyków. CM nawet świetną nazwę na nich wymyśliła: MAKAROŃCZYCY jako,że przed startem i po starcie żywią się oni głównie makaronem z sosami rozmaitemi, posypane, czym lodówka bogata.  SD kolejny czas o 4min poprawił.... tak więc teraz 42km 195 m zajmuje mu trochę mniej niż 4 godz. o jakieś prawie 10 min. p.s. za dwa tygodnie SD do prawdziwej, samiuśkiej Grecji na ten najprawdziwszy MARATON - ATENY się udaje...
poniedziałek, 19 października 2009
Myś/miś
w ten jesienny smutny poniedziałek zazdroszczę mysiowi... on siedzi w domku i czeka na pogodę. Gotów do drogi.... a ja w pracy się borykam..nie brykam, tylko borykam... OGŁASZAM dzisiejszy dzień DNIEM CZEKAJĄCEGO MYSIA infantylne ? zdziecinniałe ? trudno.
|